Najnowsze artykuły

Załamana mama

Moje najdroższe dziecko... Jesteś w więzieniu... znowu. W kwietniu 2011 roku skończyłaś 18 lat, więc tym razem prawdopodobnie nie unikniesz zarzutów...

Czytaj Więcej

Narzędzia do odzyskiwania danych, wybierz je i używaj

Absolutna surowość wczesnego odwyku jest doświadczeniem, którego nigdy nie zapomnę i do którego nie chciałbym wracać w tym życiu. Wszystko było takie szorstkie, a postrzępione krawędzie moich życiowych doświadczeń zaczepiały się o wszystko. Proste czynności i sprawy okazywały się niebezpieczne i stanowiły ogromne wyzwanie. Pokusa była wszędzie. Poruszanie się po życiu wydawało się prawie niemożliwe bez białej plamy, która łagodziła efekt mojej wygodnej chmury zmienionej świadomości. Jak się tu znalazłem? Jak to możliwe, że stworzyłem sobie życie całkowicie zależne od alkoholu i narkotyków, które pozwoliły mi funkcjonować? Bez tych substancji byłem surowy jak świeżo obciągnięte skórą kolano. Nie miałem pojęcia o narzędziach zdrowienia ani o tym, jak ich używać. Nie otulił mnie żaden różowy obłok, który łagodnie i delikatnie sprowadził mnie na ziemię trzeźwości. Pod moimi stopami leżała zimna, twarda ziemia, a ja musiałem się jeszcze wiele nauczyć.

Czego musiałem się nauczyć

W ciągu tych kilku pierwszych trzeźwych miesięcy wiele słyszałem, że muszę stworzyć zestaw narzędzi do zdrowienia, z którego będę mógł korzystać, kiedy pojawią się zachcianki, a pojawiały się i pojawiały. Zestaw narzędzi był zbiorem działań, pomysłów i zasobów, z których mógłbym korzystać, kiedy byłbym w potrzebie. Miałbym te narzędzia w pogotowiu i w jakiś magiczny sposób wiedziałbym, którego z nich użyć w każdym konkretnym momencie stresu lub głodu. Pomysł ten wydawał mi się prawie niemożliwy. Kiedy jesteś w aktywnym alkoholizmie, jedynym narzędziem, jakie masz, jest picie, i jest to cholernie skuteczne narzędzie, dopóki nie przestanie nim być. Reakcje mojego umysłu na trudne uczucia wyglądały mniej więcej tak. Boli? Napij się. Samotny? Trochę wina pewnie by pomogło! Jesteś smutny? Nie martw się, wódka na ratunek... Kiedy tak właśnie postępujesz, propozycja ciepłej kąpieli wydaje się marnym substytutem absolutnej zagłady uczuć, jaką daje alkohol. Nie wierzyłem, że cokolwiek może uśmierzyć mój ból w taki sposób, jak alkohol. Problem polegał na tym, że alkohol był także źródłem wielu moich cierpień i nie mogłem dłużej ukrywać tego faktu. Musiałem znaleźć narzędzia odwyku, które by mi pomogły. Narzędzia, których będę używał.

Mój zestaw narzędzi

Na początku mojej drogi do wyzdrowienia otrzymałem wiele wspaniałych rad od bardzo mądrych ludzi. Jestem dozgonnie wdzięczny tym, którzy byli przy mnie, a zwłaszcza mojemu trenerowi zdrowienia. Musiałem jednak znaleźć codzienne narzędzia, które pozwoliłyby mi zachować trzeźwość, musiałem nauczyć się, co działa w moim przypadku, i nauczyć się to szanować. Przez tak długi czas uciekałem od siebie w destrukcję. Czy mogę uciec od zniszczenia? Czy mogę dążyć do czegoś konstruktywnego? Albo przynajmniej mniej destrukcyjnego? Oto, co odkryłem, że działa w moim przypadku.

Sen

Na początku wydawało mi się, że tak trudno jest robić rzeczy, które trzeba robić, żeby utrzymać moje życie na powierzchni. Pójść do pracy, wrócić do domu, nie pić i położyć się do łóżka - to było naprawdę wszystko, co mogłem zrobić. Uznałem sen za zdrową część mojego programu zdrowienia. Jeśli wszystko było zbyt trudne do zniesienia, a głos głodu drążył mi mózg, dosłownie kładłem się do łóżka. Nadal czasami tak robię. Jest to prosty i bezpieczny sposób na stworzenie przestrzeni, w której nie muszę niczego naprawiać ani rozwiązywać. Sen okazał się pomocny dla mojego powracającego do zdrowia mózgu i ciała. Nauka pozwalania sobie na odpoczynek okazała się tak cennym narzędziem. Moje łóżko jest jak sanktuarium i symbol dla mojej rodziny, że potrzebuję trochę przestrzeni i spokoju.

Joga

Zanim wytrzeźwiałem, ćwiczyłem jogę, zawsze z poczuciem, że jestem oszustem. Jogi podróbki. Ćwiczyłem rano, a wieczorem piłem. Niekiedy rano podczas ćwiczeń ślubowałem sobie, że nie będę pił tej nocy, a potem łamałem to przyrzeczenie i znowu sięgałem po butelkę. Joga była przyjemna, ale zawsze jakaś część mnie wiedziała, że nie poświęcam się jej tak naprawdę.
W trzeźwości joga stała się kołem ratunkowym i sposobem na to, by mnie kochać. Dzięki jodze leczę siebie. Nie ma ona określonej formy. Pozwalam sobie na praktykę w taki sposób, w jaki czuję się najlepiej każdego dnia. Może to być spocona winjasa jednego dnia, a następnego łagodna hatha. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo rozwinęła się moja umiejętność słuchania swojego ciała i dawania sobie tego, czego potrzebuję. Praktyka fizyczna - czy to joga, czy bieganie, czy cokolwiek innego - wydaje mi się jednym z najcenniejszych dostępnych narzędzi powrotu do zdrowia. Jest coś potężnego w poruszaniu się i kochaniu swojego ciała, zwłaszcza ciała, które przez lata było wykorzystywane i maltretowane. Za każdym razem, gdy wchodzę na matę, jest to afirmacja mojego wyboru, by żyć nowym życiem. Świadomego życia. Wypełnione miłością, troską o siebie i zaangażowaniem w rozwój.

Społeczność

Przyszłam na odwyk samotnie. Tak bardzo samotna. Kiedy po raz pierwszy poszedłem na mityng, byłem trzeźwy od pięciu miesięcy, pięciu samotnych miesięcy. Radość płynąca z kontaktu z innymi, bycie znanym i rozumianym było takim darem. Dotarcie do innych jest trudne i podatne na zranienie. Pierwszy raz zadzwoniłem do kogoś, żeby powiedzieć: "Hej, zmagam się z problemami". Byłam dosłownie roztrzęsiona, tak bardzo się denerwowałam. Nauka docierania do innych i nawiązywania kontaktu uratowała mi tyłek przed nawrotem więcej razy, niż jestem w stanie zliczyć. To narzędzie jest dla mnie niezbędne. Potrzebuję społeczności, która będzie mnie rozliczać i podtrzymywać na duchu, kiedy się załamuję. Albo po prostu potrzymać mnie za rękę, kiedy coś mnie boli, a boli. Bycie trzeźwym nie jest łatwe przez cały czas. Czujemy różne rzeczy, a wspólnota, z którą możemy się nimi podzielić, czyni je znośnymi. Nigdy nie sądziłem, że trzeźwość wpłynie pozytywnie na moje życie towarzyskie, ale tak się stało! Mam bliskie grono trzeźwych przyjaciół, którzy rozumieją mnie, rozumieją moją drogę i wspierają mnie na niej.

Natura

Czas spędzony na świeżym powietrzu, najlepiej w lesie, uspokaja mnie szybciej niż cokolwiek innego. Jeśli jest dzień powszedni, a ja czuję się pobudzony lub zdenerwowany, dobrze robi mi zabranie psa nad rzekę. Jest coś takiego w przebywaniu pod gołym niebem, z dala od domu, biurka i telefonu, co pozwala mi się wyciszyć i wsłuchać w siebie. Odkrywam, że zapracowanie mojego umysłu odpuszcza i jestem w stanie dostrzec piękno, które życie oferuje tak swobodnie. Liść pływający w wodzie. Gęsi, które nawołują się nad głową. Zadowalający odgłos moich stóp na szlaku. To są prezenty, które nie przestają dawać, to jest bycie w domu, w moim własnym słodkim życiu. Chodzę na łono natury, aby się odnaleźć i jednocześnie zatracić. Pamiętam kilka pierwszych wędrówek, które odbyłem na trzeźwo. Ogromna radość z samego przebywania w lesie, bez konieczności picia czy palenia, by było to przyjemne. Taka wolność!

To nie jest magia!

Nie ma żadnej magii w tworzeniu zdrowego zestawu narzędzi zdrowienia. Jest to po prostu proces polegający na zwolnieniu tempa, by zauważyć, co sprawia, że czujesz się lepiej. Dla każdego z nas będzie to coś innego. Joga może nie być w twoim guście, ale długa kąpiel lub spacer mogą być sposobem na oderwanie się na chwilę od szaleństwa. Nie ma też niewidzialnego głosu, który wyjdzie zza chmur i powie Ci, kiedy nadszedł czas, aby sięgnąć do swojego zestawu narzędzi i znaleźć narzędzie, które zadziała. To wszystko jest próbą i błędem. Próba, błąd i sukces. Zwracaj uwagę na to, co jest właściwe, na to, co przynosi ulgę. Pamiętaj, że masz narzędzia, którymi możesz się posługiwać, są one cały czas dostępne. Ale musisz je wydobyć, wypolerować i dać im szansę, aby Ci pomogły. Im częściej będziesz z nich korzystać, tym bardziej będą się umacniać.